Już w końcu XII w. rozpoczęły się w Polsce lokacje miast i wsi na prawie niemieckim, najpierw na Śląsku, obejmując następnie szeroką falą dalsze jej dzielnice. Znaczne powiększenie się dochodu dziedzica z miast lub wsi lokowanych na prawie niemieckim było powodem, że ruch ten przyjął się w Polsce bardzo powszechnie.
Lokacja osad na prawie niemieckim zależna była od woli i zgody księcia, z każdą lokacją łączyło się, bowiem wyjście ludności danej osady z ponad jego i jego urzędników jurysdykcji, a równocześnie zwolnienie jej od świadczeń na rzecz księcia. Nowa osada, jeżeli nią była wieś, otrzymywała sołtysa i ławników. W mieście miejsce sołtysa zajmował wójt. Z biegiem czasu miastu przybyła druga władza – burmistrz wraz z radą.
Wielichowo już przed lokacją na prawie miejski lokowane było jako wieś na prawie niemieckim. Nie ma o tym żadnej wyraźnej wiadomości, faktu tego dowodzą dwie wzmianki o jego sołtysach: pierwsza z roku 1425 wspomina o sołtysie Macieju, a druga z roku 1444 o dawnym sołtysie Wojciechu.
Do rzędu miast podniesione zostało Wielichowo przywilejem króla Władysława Jagiełły z dnia 15 lipca 1429 r. Przywilejem tym otrzymał St. Ciołek biskup poznański pozwolenie na lokowanie wsi swej stołowej – Wielichowa – pod tą samą nazwą na prawie miejskim, czyli magdeburskim. Dokument ten /oryginału brak/ pozbawiony pieczęci królewskiej spisany na pergaminie przechowywany jest obecnie w Archiwum Archidiecezjalnym w Poznaniu. Król pozwala nim miastu rządzić się według praw, przywilejów i zwyczajów obowiązujących Poznań, Kościan i inne miasta królewskie w Wielkopolsce. Targi odbywać się miały co wtorek, jedyny jarmark w dzień św. Trójcy, kupcom i ludności nie kupieckiej zapewnione zostały bez ograniczeń prawo i swoboda przybywania na targi i jarmarki z towarami wszelkiego rodzaju. Przyczyny ekonomiczne zmusiły właściciela do pobudowania zupełnie nowego miasteczka obok dawnej osady. Założono je na wschód od tej ostatniej – nieco na północ od dzisiejszego folwarku proboszczowskiego. Otrzymało ono od rodowego nazwiska biskupa – założyciela nazwę Ciołkowice a w niecały rok od pierwszego przywileju – jako nowa osada – nowy przywilej od króla Władysława Jagiełły, wystawiony został przez niego w Poznaniu 6 lipca 1430 r. Przywilej ten powtarzał nadania z 1429 r. z tą różnicą, że pozostawił biskupowi swobodę wyznaczania dni targowych i jarmarków. Istniały więc obok siebie zrazu dwie osady, Wielichowo i Ciołkowice., stanowiące jedno miasto z wspólnymi dla obu osad władzami. Nazwa Ciołkowice, nadana nowemu miastu przez biskupa Ciołka, nie utrzymała się. Stykamy się z nią tylko raz i to właśnie w przywileju królewskim z roku 1430. Nazwa Ciołkowo lub Wielichowo, nieraz obok siebie i to w aktach spisanych częściowo jeszcze za życia założyciela tego miasta /+1438/. Później nazwa wyszła z użycia.
Z biegiem czasu zatarł się i wypaczył w pamięci ludności miejscowej właściwy przebieg lokacji miasta, wiedząc, co prawda, że zachodzi pewien związek między nazwami Wielichowo a Ciołkowice mylnie dopatruje się zanikłych Ciołkowic.
Dzieło zapoczątkowane przez biskupa St. Ciołka w latach 1429-1430 nie rozwijało się należycie, a obliczone jak wszystkie lokacje miast i wsi na prawie niemieckim, na podniesienie dochodów dziedzica, nie przynosiło spodziewanych zysków. To też, uskarżając się, że miasto się nie zaludnia podejmuje starania w tym kierunku biskup Andrzej Opaliński.
Przynętą dla oczekiwanych osadników stanowić miało rozszerzenie dotychczasowego uposażenia mieszczan w gruntach i inne korzyści.
Aktem z dnia 3.VII.1443 r. otrzymują mieszczanie i mieszkańcy przedmieścia jako dodatek do swoich ról znaczny obszar zarośli dworskich z poleceniem aby je wykarczowali.
Ciekawszy jest przywilej biskupa Andrzeja z 1.VII.1444 r. Ze względu na to, że zajmuje się przede wszystkim wójtem a ubocznie tylko samymi mieszczanami, można by go nazwać przywilejem wójtowskim.
Pewne zwroty w przywilejach z lat 1443 i 44 a także w rewizji klucza wielichowskiego z roku 1564 narzucają nam domysł, że plan lokacji Wielichowa względnie Ciołkowic był następujący. We właściwym mieście osiedlono ludność, której zadaniem było zajmowanie się rzemiosłem i kupiectwem. Tym to obywatelom dano tylko łąki i ogrody, aby im zapewnić możność utrzymywania skromnego inwentarza i produkcji ziemiopłodów, nieprzekraczających ich codziennych potrzeb. Na tz. Przedmieściu osiedlono ludność ściśle rolniczą, którą wyposażono w grunta /21 łanów/ łąki i ogrody. Ową ludność rolniczą stanowili kmiecice z dawnej wsi Wielichowa, których biskup bez trudności osiedlić mógł pod nowo założonym miastem, że natomiast przewlokła się lokacja właściwego miasta skutkiem niedostatecznego napływu do niego rzemieślników i kupców.
Obie kategorie mieszczan, zarówno właściwi obywatele jak i kmiecice podlegali prawu miejskiemu.
Nim rolniczą ludność Wielichowa przeniesiono na przedmieście Ciołkowic, posiadały obie osady wspólne władze miejskie. Przyjąć można, że przez następnych 100 lat z górą wójtostwo wielichowskie pozostawało w rękach rodziny wójta Wojciecha, ponieważ nie ma śladu, aby biskup w międzyczasie zatwierdził przejście tego wójtostwa w inne ręce. W roku 1548 korzysta biskup Benedykt Izbieński z artykułu „o sołtysie niepożytecznym lub buntowniczym” umieszczonego w statucie krakowsko-warszawskim i wykupuje wójtostwo od wójta Wawrzyńca, skup ten uzasadnia zgodnie z wymogami statutu, niedołęstwem tegoż wójta i niezdolności jego stania na straży interesów biskupa. Oprócz odpowiedniej zapłaty otrzymał stary wójt z żoną swoją Anną w dożywocie dom wójtowski, znajdujący się w rynku, który po ich śmierci przypaść miał nowemu wójtowi. W 1590 roku zezwala biskup Kościelecki Sebastianowi Jasińskiemu na wykupienie wójtostwa z rąk synów zmarłego kasztelana Czarnkowskiego, zapewniając go, że pod żadnym pozorem ze życia jego nie skorzysta z prawa skupu wójtostwa i że spadkobiercom jego zwrócone zostaną koszty reparacji walących się zabudowań wójtowskich.
Nie dokonawszy remontu budynków, sprzedaje Jasiński w roku 1592 wójtostwo Stanisławowi Gnińskiemu i ten dopiero zajmuje się ich naprawą, budując poza tym wiatrak. Po jego śmierci wykupuje biskup wójtostwo w roku 1606 od jego sukcesorów i sprzedaje je Pawłowi Sarnowskiemu, dzierżawcy kluczów biskupich: bukowskiego i wielichowskiego. Tenże sprzedaje je w roku 1607 Pawłowi i Mikołajowi Barcikowskim /ojciec i syn/ sprzedaż ta zostaje jednak z nieznanych powodów cofnięta i dopiero w 1608 roku kupuje je od Andrzej i Zygmunt Bielewscy /ojciec i syn/ w 1618 roku dochodzi do zmiany wójtostwa pomiędzy Bielewskimi a Kamińskimi na takie samo w Domachowie pod Krobią. W 1616 roku sprzedaje je Kamiński Wojciechowi Sułkowiskiemu. W tym czasie należą do wójtostwa: 2 wiatraki, 2 jatki rzeźnicze, 4 zagrodników. Sułkowski ziemie i budynki wójtowskie do takiego doprowadził zaniedbania i upadku, że tylko znacznym nakładem kapitału przywrócić je było można do dawnego stanu, został w roku 1637 wójtostwa pozbawiony. Spodziewając się, że naprawa stosunków może nastąpić, gdy wójtostwo otrzyma jeden z kanoników poznańskich, nadaje je biskup w tym samym roku kanonikowi. Widząc, że cały klucz wielce podupadł, oddaje je biskup w 1642 roku Gnińskiemu w 9-letnią dzierżawę. Czynsz roczny wynosił 2500 zł pod warunkiem, że wszelkie potrzebne inwestycje pokryje z własnych funduszów. W zamian za to zobowiązał się dzierżawca, zrzekając się praw dożywotnich do wójtostwa zwrócić się je biskupowi jednocześnie z upływem dzierżawy klucza.
Kontrakty, na których podstawie wójtostwo po skupieniu go przez biskupa otrzymali wójtowie w posiadanie, sprowadzić można do kilku podstawowych punktów: Każdy wójt otrzymał je w dożywocie na warunkach, ustalonych zasadniczo przywilejem z roku 1444, oraz dodanych ewentualnie przy następujących transakcjach, z tym zapewnieniem, że pod żadnym pretekstem za życia z wójtostwem nie zostanie usunięty. Płacił za nie biskupowi przy objęciu tytułu pewną kwotę, wynoszącą 74, później 80, w końcu 60 grzywien. Zwrot jej, a także i kosztów poczynionych inwestycji, które jednakże nie mogły przekraczać potrzeb wójtostwa i z tego powodu badane i ustalane były przez osobną komisję, następowało po śmierci wójta w ręce jego sukcesorów, lub też jemu samemu, o ile za życia schodził z wójtostwa. Sprzedaży zamiany wójtostwa dokonać mógł tylko za zgodą biskupa i aprobatą kapituły. W sprawach dotyczących wójtostwa, zrzec się musiały sądownictwa świeckiego i poddać się wyłącznie sądownictwu duchowemu.
Wójtowie dożywotni, którzy posiadali własne dobra ziemskie, dzierżawą siedzieli w innych kluczach biskupich nie mogli przebywać w Wielichowie i wyłącznie oddawać się swemu urzędowi. Dlatego mieli swoich zastępców. Po kaw. Gnieźnieńskim nie mamy już żadnej wiadomości o istnieniu wójtów dożywotnich, 1651 miasto dokonało wykupu wójtostwa z rąk kapituły. O domniemanym wykupie świadczy przede wszystkim ta okoliczność, że już w latach 1651 – 54 wyliczyć możemy nazwiska 4 wójtów – mieszczan, dowód, że zmieniali się oni, co roku i to niewątpliwie skutkiem wyboru, dokonywanego przez mieszczan. Nieruchomości, należących do wójtostwa, miasto – prawdopodobnie z braku funduszów – nie wykupiło, należą one, bowiem w roku 1838/39 całkowicie do dworu. Również wyjęte zostały od kupna wszelkie ewolumenta wójtowskie ustalone przywilejem z roku 1444 z protokółu, bowiem, sporządzonego w 1793 roku przez władze pruskie wynika, że wójt nie ma żadnych starych dowodów. Kolegium, któremu wójt przewodniczył, zwykle zwało się ławą lub radą wójtowską. Wraz z wójtem stanowiła ona urząd lub są wójtowski. Maksymalna liczba ławników spotykana w latach 1698 i 1707 wynosiła 6. Po 1707 roku spotykamy najwyżej 4 ławników, co niewątpliwie odpowiada rzeczywistej liczbie i tylu też obierano w roku 1791, jak świadczy zachowany o tym protokół.
Ławnicy mieli oznaczoną ścisłą swoją kolejność według liczb porządkowych. Pierwszy ławnik, przysługiwało mu prawo zastępowania wójta w razie jego nieobecności, zwał się lancwójtem przysiężonym lub po prostu pierwszym ławnikiem. Wójt i ławnicy a także burmistrz z rajcami zażywali, kiedy innymi mieszczanom przysługiwał epitet „uczciwy”, gdy jednak z biegiem czasu i mieszczanie poczęli się stawać „sławetnymi”, zachowali członkowie władz miejskich dla siebie tytuł „zacnie sławetnych”.
Burmistrz stał na czele kolegium zwanego radą burmistrzowską. Razem z nią tworzył urząd lub sąd burmistrzowski. Skład cyfrowy rady odpowiadał składowi ławicy. Jak ławnicy tak i rajcy oznaczoną mieli w radzie ścisłą kolejność. Pierwszy rajca zwał się pierwszym asesorem lub wiceburmistrzem.
Stary magister, składający się z wójta, 4 ławników burmistrza i 4 rajców, został w dniu 24 kwietnia 1795 przez władze pruskie rozwiązany. W tym samym dniu zorganizowano nowy magistrat, składający się z burmistrza i jednego honorowego rajcy. Pierwszym został Karol Fryderyk Schultz, drugim dotychczasowy rajca Fr. Krzyczyński.
Z wzrostem miasta, a także skutkiem zmian politycznych czy też ordynacji miejskiej podnosiła się następnie liczba rajców kilkakrotnie.
Burmistrz Schultz na swoim stanowisku był do roku 1808. Do 1795 roku dokonywała się zmiana władz miejskich, co rok. Wyboru wójta i burmistrza dokonywało pospólstwo tj. pełne zgromadzenie obywateli. Nowo wybrany wójt przybierał sobie natychmiast ławników czy rajców i wyznaczał ich kolejność.
Apelacje od sądów miejskich szły do dworu wielichowskiego z wyjątkiem odwołań w sprawach kryminalnych, dla których kompetętną była kapituła.
Jurysdykcję apelacyjną sprawował, więc w dworze dzierżawca lub zarządca klucza, kapitułę zaś zastępowali komisarze klucza, sprawujący z jej ramienia nadzór nad jego administracją. Korzystanie z tzw. prawa miecza raz tylko możemy stwierdzić. Wyroku śmierci dokonano 20 lutego 1750 roku na Macieju Śledziu z Łubnicy, który tydzień przedtem zabił chałupnika. Wielichowo własnego kata nie miało, lecz „wypożyczyło” go sobie prawdopodobnie z Kościana. Ślad, że kiedyś miasto miało własnego kata, pozostał w nazwie ulicy, wiodącej w stronę Ziemina /obecnie ul. Dworcowa/, która jeszcze w roku 1679 nosiła nazwę „ulica Kacia”. Lokacja miasta napotykała na pewne trudności, a przez niemal 400 lat rozwijało się bardzo słabo. Główna przyczyna tego słabego rozwoju to brak położenia nad ważną arterią komunikacyjną, przy czym w dodatku bagna i wody rozlewające się wokoło uniemożliwiały wszelką komunikację z całą południową częścią kraju. Czego nie sprawiły wspomniane okoliczności, tego dokonały liczne pożary, postoje i przemarsze wojsk.
Jarmarki i targi miały przyczynić się do jego podźwignięcia. Na prośbę biskupa i kapituły nadał Zygmunt III 13.X. 1592 miastu 3 jarmarki ustanawiając: po Oktawie Bożego Ciała, 21 września, 1 listopada. Zbudowano 50 budynków drewnianych na koszt miasta. Wynajmowano je przyjeżdżającym na jarmarki kupcom za skromną opłatą.
Najwymowniejszym dowodem, jak duże nadzieje przywiązywano do jarmarków jest fakt, że liczba Żydów w mieście z 12 /1840/ podniosła się do 52.
Przypuszczalnie z prawem urządzenia jarmarków otrzymało miasto w 1840 roku prawo targu. Targi odbywały się we wtorki i nie były liczne.
Handel i rzemiosło nie rozwijały się i dlatego nad wyraz smutne są relacje władz pruskich o stanie miasta z lat 1793/94, a w następstwie tego o tyle dla niego szkodliwe, że wyrabiały mu nieprzychylną opinię. Dowiadujemy się z nich, że nie było w mieście żadnych publicznych budynków, nawet ratusza z wyjątkiem drewnianego domu przeznaczonego na więzienie, Domów było 99 zamieszkanych i 6 pustych (ich stan był najgorszy). Nie należy się, więc dziwić, że Wielichowo już w 1793 roku znalazło się na liście miast, które władze pruskie chciały zamienić na wieś. Szczególnie do tej decyzji przyczyniła się obawa Kamery poznańskiej, że miasto nie zdoła utrzymać płatnego burmistrza, jaki – zgodnie z prawami pruskimi – stanąć miał na jego czele, ani też ponosić innych znacznych kosztów, do jakich miasta pruskie pociągano. Kapituła, która jako dziedzic miasta wyrazić miała zgodę na projekt Kamery. Z początku nie wypowiedziała się, później go aprobowała. Chodziło tylko o to, aby pozyskać również 2/3 mieszczan, zgodnie z wymogami prawa, inaczej nie było można przywilejów miejskich odbierać. Obrażona ambicja mieszczan i obawa, że stawszy się wieśniakami, odrabiać musieliby pańszczyzną we dworze, były – jak się zdaje jedynymi motywami stanowczego oporu. W latach następnych przystąpił rząd pruski do sekularyzacji dóbr duchownych. Odebrane organizacjom duchownym majątki ziemskie zamienione zostały na państwowe. Dotychczasowym właścicielom przyznano w zamian za nie roczne odszkodowanie. Dekret sekularyzacji klucza wielichowskiego wydany został przez króla Fryderyka Wilhelma II w dniu 15.I.1797 r. przy czym król tym samym dekretem cały klucz wielichowski darował swemu adiutantowi Fryderykowi Wilhelmowi.
Zarzucony przez Kamerę plan zamiany miasta na wieś podjęty został w 1802 roku przez nowego dziedzica. Otrzymawszy na wniosek swój, przedłożył Kamrze rezolucję, że życzeniu jego stanie się zadość, jeżeli mieszczanie wyrażą zgodę na zmianę miasta na wieś, zaniechał on jednak dalszych starań, gdyż akta sprawy zostały zamknięte.
Położenie miasta zwolna zaczęło się poprawiać stało się to częściowo dzięki usprawnieniu zarządu miasta. W 1795 r. rozwiązano magistrat a ustanowiono burmistrza z jednym honorowym rajcą. W 1805 r usypano groblę przez błota Obry, co umożliwiło bezpieczną komunikację między północą a południem kraju.
Oznaka poprawy gospodarczych stosunków w mieście, jaka nastąpiła po roku 1795 jest fakt, że do 1815 r. pozbyło się znacznych długów. Zaczęto interesować się handlem. Już w 1800 r dwaj mieszczanie trudnią się handlem bydła, a latach 30-tych handel świniami.

Na podstawie książki Adama Henryka Kaletki  "Z przeszłości miasta Wielichowa 1429 - 1929"